W marcu i kwietniu przeczytałam łącznie tylko 3 książki. Wiem, nie ma czym się chwalić, ale niektórzy już wiedzą, że nie czytam na pokaz, dlatego też nie spędzam całego swojego wolnego czasu z nosem w książce. Poza tym marzec był dla mnie miesiącem dosyć pracowitym i nie miałam za dużo czasu na takie przyjemności, a jak go miałam to po prostu potrzebowałam takiego dosłownego "nicnierobienia". Kwiecień był podobny, chociaż tu w większości przyczyną była "niemoc czytelnicza", która na szczęście chyba odchodzi.
Więc takie króciutkie podsumowanie:




