
Na świecie jest wielu kolekcjonerów. Jedni zbierają znaczki, drudzy uwielbiają porcelanowe figurki, jeszcze inni płyty CD. To chyba nic złego, prawda? Słowo kolekcjoner brzmi dość niewinnie, dopóki nie chodzi o kolekcjonowanie czegoś... obrzydliwego? Wiemy, że niektórzy seryjni mordercy lubią zostawiać sobie coś, co należało do ich ofiary, pewnego rodzaju trofeum. Tak jest też z bohaterem (słowo bohater brzmi co najmniej dziwnie w odniesieniu do tego człowieka) powieści Jeffery'ego Deavera.